Czas nadziei, niepokoju i rozczarowań Żeromski przez całe życie twórcze wierzył w niepodległość Polski. Kiedy w końcu nadeszła, powitał ją z wiarą, że oto spełniły się nadzieje wielu pokoleń i jego własne o potędze i szczęściu tragicznie doświadczonego narodu. Jeszcze w publicystyce, powstałej w okresie wojny, z najgłębszym entuzjazmem wzywał: Noc dosięgła ostatniej swej minuty. W oczach pęka się ciemność i nasza godzina wnet uderzy. Przeczuwa to serce polskie, choćby najcichsze i najprostsze, a radość jego nie ma granic.1 Dalej w tym przemówieniu, pochodzącym z 1915 roku, kreślił bardzo optymistyczną wersję zdarzeń w wolnej ojczyźnie: Któż by wierzył, że może przygasnąć i zacichnąć ponura i wrzawliwa waśń społeczna? A przecież widzimy, że bezczynne fabryki w ciągu długich i długich miesięcy płacą rzeszom robotniczym część zarobku, jak gdyby były w ruchu. Domem rodzonym stał się szlachecki dwór, – gdzie jeszcze stoi, – dla siół bliskich i dalekich. Daje schronienie, karmi i odziewa, leczy i ratuje bezdomne, w popłochu uchodzące zastępy.2 Dlatego po roku 1918, już od początków kształtowania się polskiej państwowości, Żeromski włączył się do jej budowy. Znalazło to wyraz w wyjątkowo obfitej twórczości i publicystyce. Rejestr tych dokonań jest niezwykle obszerny. W roku 1920 pisze reportaże z terenów plebiscytowych (Iława – Kwidzyń – Malborg) i z frontu wojny polsko-sowieckiej (Na probostwie w Wyszkowie), w tymże roku ogłasza swoje słynne odezwy w formie listów: Ratujmy ziemie nadwiślańskie i Niech żyje Ziemia Spiska. Szczególny rozgłos zdobyła publikacja traktująca o polskim życiu pt. Snobizm i postęp, gdzie Żeromski w formie swobodnej gawędy wypowiada się na temat tradycji, obyczaju, języka i polskiej literatury. W tym czasie powstały również liczne utwory dramatyczne: Ponad śnieg bielszy się stanę, Biała rękawiczka, Turoń, Uciekła mi przepióreczka. Obok nich Żeromski wydał zbiory utworów nowelistycznych i afabularną prozę (w tym m.in. Wybieg instynktu, Wiatr od morza, Pomyłki, Międzymorze i Puszczę jodłową). W mającej postulatywny charakter publicystyce Żeromski proponuje liczne projekty reform, pomysły przedsięwzięć służące poprawie bytu w Polsce. Zabiera głos w sprawach ekonomicznych, społecznych i kulturalnych. Aktywność ta wydaje się w pełni zrozumiała, jeśli się prześledzi dotychczasowe wysiłki twórcze pisarza. W swoją twórczość wpisywał marzenie o Polsce niepodległej i sprawiedliwej. Był reprezentantem narodu, na którego świadomości zaciążył swoisty mit romantycznej i mesjanistycznej wiary w to, że Polska po latach cierpienia odrodzi się jako państwo wolne i sprawiedliwe, mądrze urządzone. O nadziejach tych tak pisał jeden z krytyków dwudziestolecia międzywojennego – Julian Brun-Bronowicz: Pokolenia całe pielęgnowały ideę Polski niepodległej i musiały ją myśleć w kształtach i barwach tak różnych od rzeczywistości, w których żyły, jak Barykowa Polska „szklanych domów” różni się od Polski trędowatych miasteczek i zapleśniałych wsi. Nie darmo wszak utarło się w ciągu dziesięcioleci zwalanie na zaborców winy i odpowiedzialności za te wszystkie ułomności materialne i duchowe; za wszystkie rany i wrzody życia polskiego. Musiał wytworzyć się mit zmartwychwstania politycznego, wiara w cudowne następstwa samoistności państwowej. Kto z patriotów okresu niewoli narodowej ośmieliłby się, na przykład, poddać w wątpliwość, że Rząd Narodowy, ów cel tylu rojeń, planów i spisków, będzie się składał z najlepszych i najzdolniejszych w kraju ludzi, że będzie w ogóle najlepszym z możliwych rządów. Jeżeli w innych krajach u steru rządów znajdują się ambicje prywatne, cynicznie brutalne interesy jednej klasy lub wprost koterie na żołdzie potęg finansowych, to dzieje się tak dlatego – myślał patriota polski – że nie umieją oni ocenić skarbu niepodległości. Równie pewne i niewątpliwe dla czołowych bojowników owych czasów zdawało się i to, że patriotyzm w chwili odzyskania ojczyzny buchnie przeogromnym płomieniem, przepali, stopi egoizm jednostek i klas społecznych; miliony staną zgodnie do pracy dla ogółu, jasność dobrobytu i oświaty opromieni całą Polskę.3 Współtwórcą tego mitu był również sam Żeromski. On to przecież zogniskował twórczość wokół dwu podstawowych problemów: walki o wyzwolenie narodowe i wolność społeczną. Sprawa wyzwolenia stanowiła problem niejednego utworu. Wykreował w nich bohaterów „opętanych ideą polskości”, którzy potrafili nie tylko walczyć, ale i złożyć ofiarę życia za wspólną i sprawiedliwą Polskę. Do takich należą m.in. Czarowic z Róży, tytułowy bohater dramatu Sułkowski, Piotr Rozłucki z Urody życia, czy Ryszard Nienaski z Walki z szatanem. Żeromski wierzył w działanie przykładu niezwykłych jednostek, zdolnych siłą swego poświęcenia porwać do działania innych. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. mit państwa zderzył się z nagą rzeczywistością społeczną. W tej sytuacji nie dziwi, że centralnym problemem całej powojennej publicystyki autora Przedwiośnia, stała się kwestia odpowiedzi na pytanie: jaka powinna być ta wolna Polska? Stosunek pisarza do niepodległej Polski zawierać się będzie między poczuciem niekłamanej radości płynącej ze ziszczenia się wolnościowych pragnień, a niepokojem o kształt ustrojowy wolnego już kraju. Rozterki te znakomicie ilustruje broszura Początek świata napisana jeszcze w październiku 1918 r., a więc w przededniu wyzwolenia. O swojej radości i satysfakcji z wyzwolenia, które miało się ziścić, tak pisał: Porównywałem niegdyś, w jednej ze swoich pisanin dolę Polski do nieszczęścia brzozy żyjącej, której pień wygiął się w pamięci wskutek tego, iż jej koronę, nagiętą aż do ziemi pędami liśćmi przywaliła niezmierna, nieudźwigniona masa jałowej gliny. A oto teraz szczęśliwe oczy oglądają cudowny widok, jak ta żywa nieśmiertelna korona, wyciągnąwszy gałęzie, pręty i liście spod zaschniętej i spękanej zawały uciekła w niebiosa i tam radośnie drży wszystkimi młodymi witkami, a żywo twórcze soki jej pędzą ku górze wszelkimi naturalnymi w wyprostowanym strzelistym pniu.4 Jednocześnie w tej samej publikacji, podczas sygnalizowania problemów wsi, obszernie wypowiadał się na temat niesprawiedliwości i panującego tam wyzysku. Podkreślał, że sposób gospodarowania ujawniający się w wydajności pszenicy, żyta, kartofli itd. w „Królestwie” i „Galicji” jest dwa razy gorszy niż w Niemczech, a trzy razy gorszy niż w Danii5, a przy tym dola parobków zatrudnionych w folwarku gorzka jest, jak nigdzie zapewne na świecie, a przecież znośniejsza jest dola proletariatu bezrolnego, nie posiadającego określonych zajęć.6 Uważał, że sytuacja ta jest konsekwencją rządów zaborczych i egoizmu klas posiadających. Sądził, że w odrodzonym państwie polskim możliwe będą gruntowne przemiany. Marzyła mu się wielka reforma rolna modyfikująca stosunki własnościowe na wsi. Organizatorem jej miałby być Rząd Polski wyłoniony z Sejmu. Sugerował przy tym, że rząd ten powinien składać się ze specjalistów, z Ludzi najgenialniejszych i najtęższych nie w partiach lecz w Ojczyźnie.7 Oczekiwał, że włodarze majątku dobrowolnie wyrzekną się przywileju wyłącznego posiadania: Panowie polscy, szlachta i dziedzice, musza się ograniczyć, zdjąć delię i złoty pas, kontusz i kołpak z czaplim piórem, muszą jak dawniej głosili ojcowie z Towarzystwa Demokratycznego, wejść w lud i stać się ludem.8 Zdawał sobie jednak sprawę, że nie bardzo można liczyć na wielkoduszność posiadaczy ziemskich. W jego przekonaniu przykład rewolucji rosyjskiej powinien zmusić ich do przewartościowania swoich poglądów. Uważał, że po doświadczeniach 1917 r. w Rosji sytuacja zmusza do gruntownych zmian społecznych. Ostrzegał m.in.: Teraz już wyjścia nie ma. Nie pomogą wybiegi i matactwa reakcji. Nic nie pomoże! Albo sprawa pójdzie krzywym łukiem rewolucji, o której nikt a nikt nic nie wie, dokąd ona zajdzie – albo, jak to zwykli czynić mistrze w organizowaniu stosunków życia ludzkiego na ziemi, Anglicy – szlakiem cięciwy, zabiegnięcia rewolucyjnej drogi na przełaj, drogą mądrej, dobrowolnej, chrześcijańskiej ofiary.9 Był zdecydowanym przeciwnikiem rewolucji. Ostrzegał przed jej niszczycielską siłą. Wierzył, że w kraju mogą się dokonać przełomowe reformy zapewniające sprawiedliwość społeczną i dobrobyt bez przemocy i przelewu krwi. Początkowo z uznaniem i satysfakcją notował wszelkie sukcesy nowej władzy. Dostrzegał, że Polska zdoła ustalić i ustabilizować swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Powoli z ruin dźwigały się wsie, miasta, szkoły, koleje i fabryki. Wprowadzano jednolite normy prawne na terenach dawnych trzech zaborów. Było to dzieło wysiłku tych wszystkich, którzy w poczuciu odpowiedzialności i obowiązku starali się możliwie najlepiej i najofiarniej wykonywać stojące przed nimi spiętrzone zadania. Autor dawał temu wyraz w tekście publicystycznym Snobizm i postęp napisanym w 1923 r. Jednocześnie dostrzegał zjawiska niepokojące i groźne. Państwo wciąż było organizmem słabym. Stanowiło miejsce sporów i waśni partii politycznych. Wielu czołowych reprezentantów ówczesnej administracji i organów władzy przedstawicielskiej dawało dowody opieszałości, prywaty i korupcji. Szczególnie widoczna była nie przebierająca w środkach walka o władzę. Niepodległe państwo polskie ostatecznie ukonstytuowało się jako republika demokratyczna o porządku zbliżonym do zachodnioeuropejskich demokracji parlamentarnych. Cechą charakterystyczną polskiego życia politycznego było ogromne rozproszenie i rozbicie sił politycznych. W konsekwencji żadna z frakcji parlamentarnych ani żaden z istniejących bloków stronnictw nie dysponowały w Sejmie większością głosów umożliwiających sprawne kierowanie państwem. Aby powołać gabinet zawierano różnego rodzaju sojusze. Pozwalały one jedynie na krótkotrwałe sformowanie rządu. Wystarczy tu przypomnieć, że między rokiem 1919 a 1925 w Polsce powołano aż 17 gabinetów.10 W ślad za brakiem stabilności rządów szła słabość ekonomiczna i społeczna młodego państwa. Uchwalona w pierwszych latach niepodległości ustawa o reformie rolnej była realizowana z wielkimi oporami. W kraju szalała drożyzna. Pieniądz w coraz szybszym tempie zaczął tracić na wartości. Inflacja dezorganizowała gospodarkę kraju: bilans handlowy państwa stale był ujemny, zaś rodzimy przemysł nie był w stanie konkurować z zagranicznym. Z miesiąca na miesiąc potężniało bezrobocie. Kraj był wstrząsany kolejnymi falami protestów i strajków. Do szczególnie krwawych starć między robotnikami a policją i wojskiem doszło w listopadzie 1923 roku. W kilku miastach – w tym: Krakowie, Borysławiu i Tarnowie – padli zabici i ranni.11 W tym samym czasie nasiliły się również niepokoje wśród mniejszości narodowych na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. Tu także zdecydowano się na rozstrzygnięcia siłowe i konfrontacyjne. Spowodowało to sytuację, w której przyszłość kraju rysowała się coraz bardziej niepewnie i niepokojąco. Wielu ludzi zatroskanych losem Polski stawiało sobie pytanie: co dalej? Dla Żeromskiego było oczywiste, że Polsce niezbędne są przełomowe decyzje, jakiś akt oczyszczającego odrodzenia się, słowem „rewolucja wewnętrzna”. Zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli to nie nastąpi, w kraju będą możliwe rozwiązania rosyjskie. Do wydarzeń rosyjskich odnosił się nieufnie. Historyczny eksperyment dokonujący się za wschodnią granicą budził nie tylko niepokój ale uwydatniał istotę dreptania w miejscu polskich elit rządzących. Żeromski wyczuwał, że u podnóża krwawych rozstrzygnięć za wschodnią granicą leży chęć wyrwania się z kręgu niemożności znalezienia właściwej drogi ku lepszemu. Nie aprobował jednak przemocy i bezprawia. Dlatego rewolucja rosyjska stanowiła dla niego alarm do szybkiego poszukiwania innych rozwiązań, wyrosłych z natchnienia rdzennie polskiego, humanizujących stosunki społeczne w Polsce.
Czas nadziei, niepokoju i rozczarowań w "Przedwiośniu"
Czas nadziei, niepokoju i rozczarowań Żeromski przez całe życie twórcze wierzył w niepodległość Polski. Kiedy w końcu nadeszła, powitał ją z wiarą, że oto spełniły się nadzieje wielu pokoleń i jego własne o potędze i szczęściu tragicznie doświadczonego narodu. Jeszcze w publicystyce, powstałej w okresie wojny, z najgłębszym entuzjazmem wzywał: Noc dosięgła ostatniej swej minuty. W oczach pęka się ciemność i nasza godzina wnet uderzy. Przeczuwa to serce polskie, choćby najcichsze i najprostsze, a radość jego nie ma granic.1 Dalej w tym przemówieniu, pochodzącym z 1915 roku, kreślił bardzo optymistyczną wersję zdarzeń w wolnej ojczyźnie: Któż by wierzył, że może przygasnąć i zacichnąć ponura i wrzawliwa waśń społeczna? A przecież widzimy, że bezczynne fabryki w ciągu długich i długich miesięcy płacą rzeszom robotniczym część zarobku, jak gdyby były w ruchu. Domem rodzonym stał się szlachecki dwór, – gdzie jeszcze stoi, – dla siół bliskich i dalekich. Daje schronienie, karmi i odziewa, leczy i ratuje bezdomne, w popłochu uchodzące zastępy.2 Dlatego po roku 1918, już od początków kształtowania się polskiej państwowości, Żeromski włączył się do jej budowy. Znalazło to wyraz w wyjątkowo obfitej twórczości i publicystyce. Rejestr tych dokonań jest niezwykle obszerny. W roku 1920 pisze reportaże z terenów plebiscytowych (Iława – Kwidzyń – Malborg) i z frontu wojny polsko-sowieckiej (Na probostwie w Wyszkowie), w tymże roku ogłasza swoje słynne odezwy w formie listów: Ratujmy ziemie nadwiślańskie i Niech żyje Ziemia Spiska. Szczególny rozgłos zdobyła publikacja traktująca o polskim życiu pt. Snobizm i postęp, gdzie Żeromski w formie swobodnej gawędy wypowiada się na temat tradycji, obyczaju, języka i polskiej literatury. W tym czasie powstały również liczne utwory dramatyczne: Ponad śnieg bielszy się stanę, Biała rękawiczka, Turoń, Uciekła mi przepióreczka. Obok nich Żeromski wydał zbiory utworów nowelistycznych i afabularną prozę (w tym m.in. Wybieg instynktu, Wiatr od morza, Pomyłki, Międzymorze i Puszczę jodłową). W mającej postulatywny charakter publicystyce Żeromski proponuje liczne projekty reform, pomysły przedsięwzięć służące poprawie bytu w Polsce. Zabiera głos w sprawach ekonomicznych, społecznych i kulturalnych. Aktywność ta wydaje się w pełni zrozumiała, jeśli się prześledzi dotychczasowe wysiłki twórcze pisarza. W swoją twórczość wpisywał marzenie o Polsce niepodległej i sprawiedliwej. Był reprezentantem narodu, na którego świadomości zaciążył swoisty mit romantycznej i mesjanistycznej wiary w to, że Polska po latach cierpienia odrodzi się jako państwo wolne i sprawiedliwe, mądrze urządzone. O nadziejach tych tak pisał jeden z krytyków dwudziestolecia międzywojennego – Julian Brun-Bronowicz: Pokolenia całe pielęgnowały ideę Polski niepodległej i musiały ją myśleć w kształtach i barwach tak różnych od rzeczywistości, w których żyły, jak Barykowa Polska „szklanych domów” różni się od Polski trędowatych miasteczek i zapleśniałych wsi. Nie darmo wszak utarło się w ciągu dziesięcioleci zwalanie na zaborców winy i odpowiedzialności za te wszystkie ułomności materialne i duchowe; za wszystkie rany i wrzody życia polskiego. Musiał wytworzyć się mit zmartwychwstania politycznego, wiara w cudowne następstwa samoistności państwowej. Kto z patriotów okresu niewoli narodowej ośmieliłby się, na przykład, poddać w wątpliwość, że Rząd Narodowy, ów cel tylu rojeń, planów i spisków, będzie się składał z najlepszych i najzdolniejszych w kraju ludzi, że będzie w ogóle najlepszym z możliwych rządów. Jeżeli w innych krajach u steru rządów znajdują się ambicje prywatne, cynicznie brutalne interesy jednej klasy lub wprost koterie na żołdzie potęg finansowych, to dzieje się tak dlatego – myślał patriota polski – że nie umieją oni ocenić skarbu niepodległości. Równie pewne i niewątpliwe dla czołowych bojowników owych czasów zdawało się i to, że patriotyzm w chwili odzyskania ojczyzny buchnie przeogromnym płomieniem, przepali, stopi egoizm jednostek i klas społecznych; miliony staną zgodnie do pracy dla ogółu, jasność dobrobytu i oświaty opromieni całą Polskę.3 Współtwórcą tego mitu był również sam Żeromski. On to przecież zogniskował twórczość wokół dwu podstawowych problemów: walki o wyzwolenie narodowe i wolność społeczną. Sprawa wyzwolenia stanowiła problem niejednego utworu. Wykreował w nich bohaterów „opętanych ideą polskości”, którzy potrafili nie tylko walczyć, ale i złożyć ofiarę życia za wspólną i sprawiedliwą Polskę. Do takich należą m.in. Czarowic z Róży, tytułowy bohater dramatu Sułkowski, Piotr Rozłucki z Urody życia, czy Ryszard Nienaski z Walki z szatanem. Żeromski wierzył w działanie przykładu niezwykłych jednostek, zdolnych siłą swego poświęcenia porwać do działania innych. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. mit państwa zderzył się z nagą rzeczywistością społeczną. W tej sytuacji nie dziwi, że centralnym problemem całej powojennej publicystyki autora Przedwiośnia, stała się kwestia odpowiedzi na pytanie: jaka powinna być ta wolna Polska? Stosunek pisarza do niepodległej Polski zawierać się będzie między poczuciem niekłamanej radości płynącej ze ziszczenia się wolnościowych pragnień, a niepokojem o kształt ustrojowy wolnego już kraju. Rozterki te znakomicie ilustruje broszura Początek świata napisana jeszcze w październiku 1918 r., a więc w przededniu wyzwolenia. O swojej radości i satysfakcji z wyzwolenia, które miało się ziścić, tak pisał: Porównywałem niegdyś, w jednej ze swoich pisanin dolę Polski do nieszczęścia brzozy żyjącej, której pień wygiął się w pamięci wskutek tego, iż jej koronę, nagiętą aż do ziemi pędami liśćmi przywaliła niezmierna, nieudźwigniona masa jałowej gliny. A oto teraz szczęśliwe oczy oglądają cudowny widok, jak ta żywa nieśmiertelna korona, wyciągnąwszy gałęzie, pręty i liście spod zaschniętej i spękanej zawały uciekła w niebiosa i tam radośnie drży wszystkimi młodymi witkami, a żywo twórcze soki jej pędzą ku górze wszelkimi naturalnymi w wyprostowanym strzelistym pniu.4 Jednocześnie w tej samej publikacji, podczas sygnalizowania problemów wsi, obszernie wypowiadał się na temat niesprawiedliwości i panującego tam wyzysku. Podkreślał, że sposób gospodarowania ujawniający się w wydajności pszenicy, żyta, kartofli itd. w „Królestwie” i „Galicji” jest dwa razy gorszy niż w Niemczech, a trzy razy gorszy niż w Danii5, a przy tym dola parobków zatrudnionych w folwarku gorzka jest, jak nigdzie zapewne na świecie, a przecież znośniejsza jest dola proletariatu bezrolnego, nie posiadającego określonych zajęć.6 Uważał, że sytuacja ta jest konsekwencją rządów zaborczych i egoizmu klas posiadających. Sądził, że w odrodzonym państwie polskim możliwe będą gruntowne przemiany. Marzyła mu się wielka reforma rolna modyfikująca stosunki własnościowe na wsi. Organizatorem jej miałby być Rząd Polski wyłoniony z Sejmu. Sugerował przy tym, że rząd ten powinien składać się ze specjalistów, z Ludzi najgenialniejszych i najtęższych nie w partiach lecz w Ojczyźnie.7 Oczekiwał, że włodarze majątku dobrowolnie wyrzekną się przywileju wyłącznego posiadania: Panowie polscy, szlachta i dziedzice, musza się ograniczyć, zdjąć delię i złoty pas, kontusz i kołpak z czaplim piórem, muszą jak dawniej głosili ojcowie z Towarzystwa Demokratycznego, wejść w lud i stać się ludem.8 Zdawał sobie jednak sprawę, że nie bardzo można liczyć na wielkoduszność posiadaczy ziemskich. W jego przekonaniu przykład rewolucji rosyjskiej powinien zmusić ich do przewartościowania swoich poglądów. Uważał, że po doświadczeniach 1917 r. w Rosji sytuacja zmusza do gruntownych zmian społecznych. Ostrzegał m.in.: Teraz już wyjścia nie ma. Nie pomogą wybiegi i matactwa reakcji. Nic nie pomoże! Albo sprawa pójdzie krzywym łukiem rewolucji, o której nikt a nikt nic nie wie, dokąd ona zajdzie – albo, jak to zwykli czynić mistrze w organizowaniu stosunków życia ludzkiego na ziemi, Anglicy – szlakiem cięciwy, zabiegnięcia rewolucyjnej drogi na przełaj, drogą mądrej, dobrowolnej, chrześcijańskiej ofiary.9 Był zdecydowanym przeciwnikiem rewolucji. Ostrzegał przed jej niszczycielską siłą. Wierzył, że w kraju mogą się dokonać przełomowe reformy zapewniające sprawiedliwość społeczną i dobrobyt bez przemocy i przelewu krwi. Początkowo z uznaniem i satysfakcją notował wszelkie sukcesy nowej władzy. Dostrzegał, że Polska zdoła ustalić i ustabilizować swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Powoli z ruin dźwigały się wsie, miasta, szkoły, koleje i fabryki. Wprowadzano jednolite normy prawne na terenach dawnych trzech zaborów. Było to dzieło wysiłku tych wszystkich, którzy w poczuciu odpowiedzialności i obowiązku starali się możliwie najlepiej i najofiarniej wykonywać stojące przed nimi spiętrzone zadania. Autor dawał temu wyraz w tekście publicystycznym Snobizm i postęp napisanym w 1923 r. Jednocześnie dostrzegał zjawiska niepokojące i groźne. Państwo wciąż było organizmem słabym. Stanowiło miejsce sporów i waśni partii politycznych. Wielu czołowych reprezentantów ówczesnej administracji i organów władzy przedstawicielskiej dawało dowody opieszałości, prywaty i korupcji. Szczególnie widoczna była nie przebierająca w środkach walka o władzę. Niepodległe państwo polskie ostatecznie ukonstytuowało się jako republika demokratyczna o porządku zbliżonym do zachodnioeuropejskich demokracji parlamentarnych. Cechą charakterystyczną polskiego życia politycznego było ogromne rozproszenie i rozbicie sił politycznych. W konsekwencji żadna z frakcji parlamentarnych ani żaden z istniejących bloków stronnictw nie dysponowały w Sejmie większością głosów umożliwiających sprawne kierowanie państwem. Aby powołać gabinet zawierano różnego rodzaju sojusze. Pozwalały one jedynie na krótkotrwałe sformowanie rządu. Wystarczy tu przypomnieć, że między rokiem 1919 a 1925 w Polsce powołano aż 17 gabinetów.10 W ślad za brakiem stabilności rządów szła słabość ekonomiczna i społeczna młodego państwa. Uchwalona w pierwszych latach niepodległości ustawa o reformie rolnej była realizowana z wielkimi oporami. W kraju szalała drożyzna. Pieniądz w coraz szybszym tempie zaczął tracić na wartości. Inflacja dezorganizowała gospodarkę kraju: bilans handlowy państwa stale był ujemny, zaś rodzimy przemysł nie był w stanie konkurować z zagranicznym. Z miesiąca na miesiąc potężniało bezrobocie. Kraj był wstrząsany kolejnymi falami protestów i strajków. Do szczególnie krwawych starć między robotnikami a policją i wojskiem doszło w listopadzie 1923 roku. W kilku miastach – w tym: Krakowie, Borysławiu i Tarnowie – padli zabici i ranni.11 W tym samym czasie nasiliły się również niepokoje wśród mniejszości narodowych na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej. Tu także zdecydowano się na rozstrzygnięcia siłowe i konfrontacyjne. Spowodowało to sytuację, w której przyszłość kraju rysowała się coraz bardziej niepewnie i niepokojąco. Wielu ludzi zatroskanych losem Polski stawiało sobie pytanie: co dalej? Dla Żeromskiego było oczywiste, że Polsce niezbędne są przełomowe decyzje, jakiś akt oczyszczającego odrodzenia się, słowem „rewolucja wewnętrzna”. Zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli to nie nastąpi, w kraju będą możliwe rozwiązania rosyjskie. Do wydarzeń rosyjskich odnosił się nieufnie. Historyczny eksperyment dokonujący się za wschodnią granicą budził nie tylko niepokój ale uwydatniał istotę dreptania w miejscu polskich elit rządzących. Żeromski wyczuwał, że u podnóża krwawych rozstrzygnięć za wschodnią granicą leży chęć wyrwania się z kręgu niemożności znalezienia właściwej drogi ku lepszemu. Nie aprobował jednak przemocy i bezprawia. Dlatego rewolucja rosyjska stanowiła dla niego alarm do szybkiego poszukiwania innych rozwiązań, wyrosłych z natchnienia rdzennie polskiego, humanizujących stosunki społeczne w Polsce.
Materiały
Promocja a cena
PROMOCA A CENA
Cena – jest to wartość towaru wyrażona w pieniądzu, czyli kwota jaką klient musi zapłacić aby otrzymać dany produkt. Polityka cen zależy od rodzaju produktu oraz wielkości rynku docelowego. Przy ustalaniu ceny należy wziąć pod uwagę wszystkie czynniki, które ją kształtują. Czynniki kształtujące politykę cen muszą także byś ...
Szczegółowa analiza sonetu "Ajudah"
Analiza sonetu pt. „Ajudah“
Adam Mickiewicz w czasie swojego pięcioletniego pobytu w Rosji kilkakrotnie odwiedził Krym. Latem 1825 roku w towarzystwie Henryka Rzewuskiego i Karoliny Sobanskiej odbył podróż z Odessy na Krym. Zafascynowany przyrodą wschodu napisał cykl sonetów które zostały zebrane w jeden tom i wydane jako \"Sonety...
"Mistrz i Małgorzata" w aspekcie moralnym
Mistrz i Małgorzata w aspekcie moralnym
W tej części opracowania postaramy się zebrać zasugerowane tropy interpretacyjne i wskazać moralne przesłanie powieści M. Bułhakowa. Uniwersalizujące wymowę utworu spotkanie Dobra ze Złem, ingerencja szatana w zdeformowaną rzeczywistość społeczeństwa totalitarnego ma – jak można sądzić – ...
Szkoła behawioralna - zarządzanie
Szkoła behawioralna- ( Organizacja to ludzie)-grupa naukowców zajmujących się dziedziną zarządzania, posiadających wykształcenie w zakresie psychologii, socjologii i pokrewnych dyscyplin, korzystająca ze swojej wszechstronnej wiedzy do przedstawienia skuteczniejszych sposobów kierowania ludźmi w organizacjach.
a) stosunki współdziałania- sposób...
"Mała apokalipsa" wobec sytuacji w Polsce
Mała apokalipsa wobec sytuacji w Polsce
Mała apokalipsa ukazała się w 1979 roku. Warto przybliżyć czytelni¬kowi fakty poprzedzające czas publikacji utworu – wymienia w swo¬im artykule, poświeconym Małej apokalipsie, Piotr Żbikowski.3 Wśród nich akcentuje protesty studentów i inteligencji w 1968, krwa¬wą rozprawę ze str...
Socjologia ogólna - funkcje
Funkcje socjologii:
• poznawcza
• organizatorska
Wg Maleckiego socjologia pełni nast. funkcje:
• diagnostyczna - jak jest?
• ideologiczna - jakie cele formułuje ta dyscyplina wiedzy?
• prognostyczna - jak będzie w przyszłości wyglądało zjawisko?
Wg A. Podgóreckiego:
• diagnostyczna,
•...
Rola sytuacji w utworze lirycznym
Rola sytuacji w utworze lirycznym
Podmiot liryczny stanowi niejako motywację dla pozostałych elementów, które pojawiają się w utworze, sam jednak jako wypowiadający wymaga także motywacji. Ową motywację tworzy sytuacja. Jest ona istotnym czynnikiem konstrukcyjnym i może występować w rozmaitych postaciach:
- liryki wyznania - nie występuje tu d...
Literatura reagująca na wydarzenia, sztuka na usługach, utylitaryzm pewnych epok
Literatura reagująca na wydarzenia; sztuka na usługach; utylitaryzm pewnych epok.
Oświecenie i pozytywizm to dwie epoki, w których dostrzegamy ogromny wpływ literatury i sztuki na człowieka. Wartościowa stała się jedynie sztuka reagująca na wydarzenia - tzw. sztuka na usługach. Przewodnim terminem tych dwóch epok jest utylitaryzm.
Utylitaryzm,...
